niedziela, 25 sierpnia 2013

ONE-SHOT Lekarz x pacjent

Do szpitalu wbiegła zapłakana matka z nieprzytomnym, 12-letnim synkiem na rękach. Od razu zbiegły się wolne pielęgniarki pytając co się stało. Rodzicielka piegowatego blondynka o czekoladowych oczach zaczęła tłumaczyć, że Michał zemdlał podczas lekcji w-f'u. Pielęgniarki szybko położyły blondyna na wózku i zawiozły na odpowiedni oddział, matce każąc czekać spokojnie.

* * *

- Z Michałkiem wszystko w porządku, dzielny chłopak. - głaskał dzieciaka po blond włosach doktor, ok. 40-letni, przystojny mężczyzna gruzińskiej urody. Podrapał się po lekkim zaroście na szczupłej twarzy. Spogląda na matkę dzieciaka czarnymi jak węgiel oczami uspokajając ją. Młoda kobieta przytuliła do siebie swoje dziecko, siedzące na łóżku szpitalnym. Nagle chłopiec zgiął się i złapał za brzuch.

- B-boli... - masuje się gdzieś z boku na podbrzuszu. Mężczyzna poprosił matkę o wyjście i zostawienie ich samych. Ta niechętnie wyszła z sali w której pozostali sami.

- No, Michale, zabierz rączkę... Wiem, że boli, ale połóż się, oddychaj spokojnie... - mówi czułym głosem do dzieciaka lekarz zakładając lateksowe, jednorazowe rękawiczki. Ten położył się posłusznie na plecach mrużąc oczy w bólu. - Powiedz, gdzie dokładnie boli.

Doktor przysiadł obok na łóżku i podniósł chłopcu koszulkę w górę. Powoli, dokładnie zaczął uciskać poszczególne punkty na brzuchu blondyna pytając za każdym razem, czy boli. Nie wiedząc czemu, dzieciak zaczął się rumienić, gdy ten go uciskał na brzuchu. Ból minął. Lekarz po dwukrotnym uciśnięciu chyba całego jego brzucha wstał.

- Nigdzie nie bolało? - dzieciak pokręcił przecząco głową zarumieniony na twarzy, oddech mu znacznie przyśpieszył, co nie uszło uwadze mężczyzny. - Wszystko w porządku? Dalej boli? - marszczy lekko brwi.

- N-nie... - wyjąkał jakby nieśmiało chłopak. Nie znał się jeszcze na TYCH sprawach, nie wiedział o tym praktycznie nic. Po prostu czuł, że było mu przyjemnie, gdy ten miły pan go dotykał. Patrzył na niego z uchylonymi ustami jakby chciał coś powiedzieć. Robiąc niewinną minę zapytał jakby nigdy nic - Mógłby mnie pan jeszcze tak dotykać...? - nie widział w tym nic złego, jak małe dziecko. Lekarza za to zamurowało słysząc takie słowa z ust dzieciaka. Już miał mu zacząć opowiadać jakie to jest be, jednak nie mógł oprzeć się proszącej minie chłopca. Mężczyzna nigdzie się nie spieszył, w razie czego zawsze mógł powiedzieć, że jeszcze go badał. Uśmiechnął się tylko do blondyna i znów przysiadł obok. Podwinął mu wyżej koszulkę i zaczął masować jego brzuszek dłońmi, delikatnie go uciskając. Chłopiec zamknął oczy z przyjemności, cały czas się uśmiechał i przeciągał, jak rozleniwiony kociak. Doktor pomyślał, czy by nie posunąć się dalej, cały czas uważnie obserwował z lekkim uśmiechem rozkosznie wyglądającego chłopca. Powoli zaczął przesuwać ręce coraz niżej, to na delikatne podbrzusze, aż zsunął je w końcu na krocze. Blondyn od razu otworzył oczy i spojrzał zdziwiony na mężczyznę podnosząc się na łokciach. To jego intymna strefa, zawsze tylko sam się tam dotykał. Ośmielony jednak uśmiechem miłego pana znów położył się wygodnie i przymknął oczy. To mu się zaczęło podobać, było takie przyjemne, że zaczął głośno mruczeć, gdy miał delikatnie uciskane i masowane krocze. Niewielkich rozmiarów penisek zaczął stawać do góry pod wpływem pieszczot. Lekarz dokładnie wyczuł palcami położenie członka chłopca pod cienkimi spodniami. Zacisnął na nim palce przez materiał i zaczął szybko poruszać ręką onanizując go. Chłopiec nie wiedział, co się dzieje, pierwszy raz w życiu doznawał aż takiej przyjemności. Patrzył z nie dowierzaniem na doktora, co ten mu robi, że nie wytrzymuje i z rozkoszy wije się oraz rzuca po łóżku szpitalnym. Mężczyzna tylko uśmiechał się czule do blondynka. Po kilku minutach dzieciak doznał pierwszy raz w swoim życiu orgazmu wystrzelając białą cieczą. Przed oczami mu pociemniało, krzyknął sam nie wiedząc czemu. Opadł na łóżko bezwładnie, wykończony. Patrzy na mężczyznę szeroko otwartymi czekoladowymi oczami w zdziwieniu. Aż pisnął patrząc na plamy na swoim kroczu, jeszcze bardziej się zaczerwienił ze wstydu i złączył razem nogi. Lekarz się zaśmiał i pogłaskał go po włosach.

- Spokojnie, to nic złego. - dalej go głaszcze czule po główce, odgarnia mu jasne kosmyki z czoła. Dwunastolatek nasunął na siebie kołdrę zasłaniając się.

- C-co to było...? - dyszy jeszcze dosyć głośno spoglądając na mężczyznę zarumieniony.

- Słodki jesteś. - zaśmiał się - Było ci dobrze? - chłopiec przytaknął tylko głową dalej nie rozumiejąc sytuacji - Więc nie pytaj, sam się kiedyś dowiesz. - posłał mu szczery uśmiech. Dzieciak instynktownie wstał i przytulił się mocno do mężczyzny. Ten objął go szczelnie ramionami i pogłaskał po pleckach. Zastanawiał się, czy mężczyźnie też byłoby przyjemnie, gdyby tak mu robił. Chciał się mu tylko odpłacić. Nie widział w tym nic złego.

Drobna dłoń chłopca zacisnęła się na kroczu starszego mężczyzny. To było takie dziwne uczucie, nagle poczuł, jak policzki mu się zaczynają robić znowu gorące. Do jego uszu dobiegło ciche westchnięcie. Spojrzał w górę na jego uśmiechniętą twarz. Zawstydzony blondyn nagle cofnął rękę i spuścił głowę. Po chwili poczuł silną dłoń na swoich karku, która delikatnie go masuje. Znów spojrzał w oczy mężczyzny. Ten pocałował go namiętnie w usta. Zaskoczony chłopiec czuje, jak policzki go pieką. Wargi tego pana były takie miękkie, gładkie i gorące, jak przyznał w myślach. Z chęcią, trochę niezdarnie, poruszał wargami oddając pocałunki. Kiedyś widział na filmie, jak tak całuje się dziewczyna z chłopcem. Starał się robić to samo. Było mu tak dobrze i ciepło przy tym doktorze. Po chwili już poczuł coś śliskiego na swoich ustach, zorientował się, że ten chce pogłębić pocałunek. Instynktownie uchylił wargi dając do swojej buzi pełen dostęp. Starszy korzystając z okazji wepchnął mu do środka język, zaczął dokładnie penetrować całe wnętrze słodkich usteczek dwunastolatka. Ten natomiast niezdarnie ociera się języczkiem o sprawny, wilgotny narząd mężczyzny, co było dla starszego akurat urocze. Po chwili oderwali się od siebie, ponieważ młodszy musiał zaczerpnąć powietrza. Było mu tak gorąco, że musiał się napić. W tym samym czasie, gdy pił wodę, a lekarz go obserwował z uśmiechem, do sali weszła pielęgniarka z kroplówką. Mały położył się na łóżku cały czerwony, orzeźwiony chłodną wodą. Kobieta powiedziała mężczyźnie, że musi iść do innego pacjenta. Blondyn patrzył tęskno za wychodzącym mężczyzną. Spytał pielęgniarki, gdy ta podłączała mu kroplówkę, czy On jeszcze wróci. Ta tylko uśmiechnęła się i poczochrała chłopca po włosach mówiąc, że zapewne tak, ale dopiero wieczorem. Wyszła. Brązowooki położył się wygodnie na łóżku i postanowił się przespać, co nie było trudne, albowiem jeszcze był zmęczony po osiągnięciu szczytu. Przewrócił się na bok i nakrył kołdrą po szyję. Szybko zasnął z lekkim uśmiechem na twarzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz